Czary Miłosne w ZS

  • Drukuj

Czy jest ktoś, kto nigdy nie marzył o tym, by rzucić czar na ukochaną osobę, dzięki któremu odwzajemniłaby gorące uczucie? Każdy tego pragnie ale nikomu się jeszcze nie udało. Aż do 27 lutego bieżącego roku. Mieliśmy okazję tego dnia obejrzeć przedstawienie, w którym wzięli udział członkowie Klubu Historyka, którzy scenariusz napisali samodzielnie. Zgadza się. To nie była ściągnięta z internetu kolejna ściema. Trzeba przyznać - popisali się talentem, aktorskim również.


     Przygotowania do występu trwały od początku lutego, a kostiumy balowe wypożyczono z Lublina specjalnie na tę okazję. W Sali panowała tajemnicza atmosfera, od czasu do czasu rozbrzmiewała muzyka. Dziewczyny wcielone w czarownice wywijały przy kotle przygotowując magiczny napój miłosny. Kilka osób z widowni wypiło napar. Ciekawe czy na nie zadziała tak samo jak na Edzia (Macie Sośnicki). A jakich składników użyły do jego sporządzenia? Dwie szklanki czerwonego wina, 9 liści bazylii, 9 płatków czerwonej róży, 9 goździków, 9 nasion jabłka, 9 kropli aromatu waniliowego, 9 kropli soku z winogron, 9 kropli soku z jabłek, 1 korzeń żeńszenia pocięty na 9 równych części. Trochę tego jest, ale czego się nie zrobi dla miłości. Ja bym to wypiła, gdyby potem wymarzony chłopak miał na mnie spojrzeć… Ale gorzej z eliksirem dla Anny (Paulina Wójcik). Do niego wiedźmy wrzuciły: kilka pestek jabłka, pot ropuchy, kwiat dzikiej róży, krew nietoperza (musi być świeża), a także szczyptę soli. O dziwo ten intrygujący napój też zadziałał. Już po chwili Anna usidliła Stefana (Grzegorz Drążek) i stanęli na ślubnym kobiercu zakochani w sobie po uszy.
Inscenizacja o czarach miłosnych przygotowana przez klub historyka wywoływała na sali wybuchy śmiechu, wrzaski i gromkie brawa na koniec. Po przedstawieniu gratulowałam koleżankom świetnego występu. U każdego zagościł uśmiech na twarzy podczas oglądania. Członkowie Klubu po prostu dali czadu! Podziwiam i czekam na następny taki występ ;).

  Alicja Sobiesiak








.